|
Nic ości nie ma ale coś ć ma (być), czyli lefleksje na temat Universum Bytowości.
Blog > Komentarze do wpisu
Obyśmy tylko zdrowi byli......:)
Dzień dobry, że tak skłamię.
Nowy dzień, nowa praca, nowy rok. Znowu rzucam palenie. Pewnie dlatego nie mogę spać - więc piszę. 5.30 Zacząłem. Mam teraz czas...., Przez większą ilość chwil potrafię się w ten sposób oszukać, bo to przecież on ma mnie, ale abstrahując...
Właściwie to powinienem poprawić, bo to nie nowa praca, tylko pierwsza praca we właściwym tego słowa znaczeniu, ale jeszcze się nie oswoiłem z nową sytuacją, bo kiedy człowiek wychodzi z cienia to wpierw go razi, a ja wyszedłem z cienia szarej zony. Kiedy klient mi się zapyta (hipotetycznie oczywiście, bo teraz jest to rzecz oczywista - dla Potocznego Ciebie): czy pan (:)) tu pracuje?, to nie muszę mu odpowiadać (żeby mniej skłamać), że: tak - w pewnym sensie. Tak było w C.R.M.. Przy pewnego rodzaju modyfikacji definicji pracy, można było nazwać, tą patologię, której byłem aktorem - pracą(:)). By w tym trwać musiałbym się jeszcze trochę pooszukiwać, bo sama miłość do książek już przestała wystarczać. Teraz sprzedaję to, co najważniejsze.
Moi nowi klienci uważają, że za ogromne pieniądze kupują zdrowie. A co najgorsze, to są mamieni, że nie tylko zdrowie ciała, ale też i ducha. W moim interesie nie jest - ich uświadamiać.
Więc: Obyśmy zdrowi byli.......
Może tego, w tym tekście nie widać, może jeszcze nie potrafię w tekście oddać radości, ale właśnie coś takiego teraz czuję.
Jeżeli patologia staje się normą, wtedy norma, od której była odstępstwem sprawia, że odczuwam prawdziwą radość. Jest w tym coś groteskowego, ale i tragicznego. Ale mam to w nosie, bo teraz cieszę się jak dziecko.
Jeżeli kogoś to interesuje, to pracuję jako sprzedawca w poznańskim oddziale sekty: www.calivita.com.pl
piątek, 06 stycznia 2006, wroblizm1
|