Nic ości nie ma ale coś ć ma (być), czyli lefleksje na temat Universum Bytowości.
RSS
wtorek, 20 marca 2007
W kwesti odpowiedzialności refleksji kilka.....

Dzień dobry, że tak skłamię,

obudziłem się o 3. z minutami z nieprzepartą chęcią (wziąłem prysznic, aby ją odgonić) napisania tego - co niniejszym czynię. Wyrwały mnie sny i jak to one - ulotne w swej istocie – zginęły dość szybko. W tle unoszących się dźwięków Kind of Blue Miles’a Davis’a pozostała, zajmująca mnie od kilku dni myśl. Jej natężenie uzyskało już taką siłę, żeby wyrzucić mnie z łóżka i zmusić do pisania w drugiej połowie nocy (skądinąd pora jak każda inna poza oddanymi czytaniu, choć przecież i wówczas się coś w głowie pisze) .

Mistrz zadał Ani pytanie: „Dlaczego mam być odpowiedzialny?” - oczywiste biorąc pod uwagę fakt, że zostało zadane na egzaminie rekrutacyjnym na studia doktoranckie z filozofii, a Ania właśnie problemem odpowiedzialności się zajmuje. Nie mam pewności co do dokładności tego cytatu, ale zawarta jest w nim istota rozważanego problemu. Odpowiedzi Ani nie pamiętam – zakładam, że i o niej mnie informowała - pewnie znowu nie słuchałem, za co najmocniej przepraszam. Nie mniej pytanie pozostało a wywołała je ostatnio czytana książka (Haruk Murakami, Kafka nad morzem), podsuwając nie łatwą odpowiedź, ot tak nie chcący, chociaż czytając ją trudno w to uwierzyć.

Kafka Tamura, główny bohater „Kafki nad morzem” Haruka Murakamiego, w bibliotece leśnego domku znajduje wyznania(zeznania) Eichmann’a (domyślam się, że chodzi tu o książkę Hann'y Arendt, Eichmann w Jerozolimie, ale nie potwierdza tego autor), które bulwersujują chłopca swoją chłodną kalkulacją i techniczną precyzją. W konsekwencji przypomina sobie wiersz Yaets’a, który staje się doskonałą odpowiedzią na pytanie mistrza: Odpowiedzialność rodzi się w snach” . Godnym filozofa wyzwaniem staje się oczywiście obrona tej tezy, choć najprostszy argument wydaje się być najsłuszniejszym. Aby być odpowiedzialnym - czyli aby postępować odpowiedzialnie, bo tylko przez czyn możemy przypisać ową właściwość moralną podmiotowi sprawczemu - trzeba mieć wyobraźnię. Założenie o braku wyobraźni u Eichmana wydaje się być uzasadnione, z tym że obrona tezy o wyobraźni jako źródle odpowiedzialności może okazać się trudna z powodu niefilozoficzności pojęcia, które próbuje zdefiniować co prawda fenomenologia (Sartre, Wyobrażenie), ale jak wiadomo sprawia ona trudności weryfikacyjne.

c.d.n.

05:14, wroblizm1
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 08 stycznia 2006
Dzień Farmera i Prowincjonalnego Mohera
Dzień dobry, że tak skłamię

Trzeba mi dzisiaj wrócić na Stare. Centralna Rzeźnia Marzeń - Dzień Farmera i Prowincjalnego Mohera. Do Rzeźni już pewnie jadą, albo się szykują. To jest też mój dzień wizyt. Już się nastawiam................ bojowo.....

P. S. Powstaje strona, gdzie warto będzie zaglądać: www.pismopierwsze.pl
06:54, wroblizm1
Link Dodaj komentarz »
piątek, 06 stycznia 2006
Obyśmy tylko zdrowi byli......:)
Dzień dobry, że tak skłamię. Nowy dzień, nowa praca, nowy rok. Znowu rzucam palenie. Pewnie dlatego nie mogę spać - więc piszę. 5.30 Zacząłem. Mam teraz czas...., Przez większą ilość chwil potrafię się w ten sposób oszukać, bo to przecież on ma mnie, ale abstrahując... Właściwie to powinienem poprawić, bo to nie nowa praca, tylko pierwsza praca we właściwym tego słowa znaczeniu, ale jeszcze się nie oswoiłem z nową sytuacją, bo kiedy człowiek wychodzi z cienia to wpierw go razi, a ja wyszedłem z cienia szarej zony. Kiedy klient mi się zapyta (hipotetycznie oczywiście, bo teraz jest to rzecz oczywista - dla Potocznego Ciebie): czy pan (:)) tu pracuje?, to nie muszę mu odpowiadać (żeby mniej skłamać), że: tak - w pewnym sensie. Tak było w C.R.M.. Przy pewnego rodzaju modyfikacji definicji pracy, można było nazwać, tą patologię, której byłem aktorem - pracą(:)). By w tym trwać musiałbym się jeszcze trochę pooszukiwać, bo sama miłość do książek już przestała wystarczać. Teraz sprzedaję to, co najważniejsze. Moi nowi klienci uważają, że za ogromne pieniądze kupują zdrowie. A co najgorsze, to są mamieni, że nie tylko zdrowie ciała, ale też i ducha. W moim interesie nie jest - ich uświadamiać. Więc: Obyśmy zdrowi byli....... Może tego, w tym tekście nie widać, może jeszcze nie potrafię w tekście oddać radości, ale właśnie coś takiego teraz czuję. Jeżeli patologia staje się normą, wtedy norma, od której była odstępstwem sprawia, że odczuwam prawdziwą radość. Jest w tym coś groteskowego, ale i tragicznego. Ale mam to w nosie, bo teraz cieszę się jak dziecko. Jeżeli kogoś to interesuje, to pracuję jako sprzedawca w poznańskim oddziale sekty: www.calivita.com.pl
06:24, wroblizm1
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 23 października 2005
Rzecz o Cierpliwości

Dzien Dobry,ze tak skłamię, bo to przecież niedziela. W dodatku spędzam ją w Centralnej Rzeźni Marzeń(Swoją drogą cieszę się, że nazwa się przyjęła).

 Z poza przestrzeni to tylko wybory. Dałem głos przed pracą jeszcze. Ostatnio tak często bywałem w szkole im. Koziołków Poznańskich, że zacząłem się czuć jak jej uczeń albo nauczyciel raczej. Ale już mam nadzieję po wszystkim i conajmniej na cztery lata spokój. Oby.

W Zonie wewnętrznej króluje ostatnio Sandor Marai ze swoim Dziennikiem. To jego słowa:

Prawdziwym znakiem wyższej świadomości jest dla mnie cierpliwość. To, jak człowiek zwraca się z cierpliwością ku przerażającym i wspaniałym komediom tego świata. Jak cierpliwie przygląda się koszmarom i radościom. Tę cierpliwość daje tylko mądrość. Nie zawsze jest to mądrość wiedzy; czasem jedynie mądrość serca. "Jedynie?..." Pewnie to więcej niż mądrość umysłu.

Cierpliwości zatem!!!!

11:50, wroblizm1
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 06 października 2005
www.podziemni.cba.pl

Podziemni mają klasę ale pozbawieni są wytwornych manier, inteligentni, ale nie staroświeccy, obdarzeni diabelnym intelektem znają się na Pondzie, ale się tym nie puszą i nie chwalą, są bardzo cisi… ( tyle protoplasta pomysłu: Jack Kerouac, Podziemni).

Podziemność to stan umysłu, nie godzący się i radykalnie przewartościowujący dyktaturę zdrowego rozsądku oraz implikowanych przezeń, wygodnych przyzwyczajeń metafizycznych.

Podziemność nie pozwala na „twarde” (zdroworozsądkowe) stąpanie po Świecie. Pozwala natomiast Światu na faktyczne zaistnienie wśród nieskończoności dostrzeganego przez podziemnych potencjału.

Podziemność to stan świadomości Negatywistycznej Metafizyki Unitarnej. Jedyny możliwy emisariusz między wszelkimi możliwymi, niemożliwymi, istniejącymi, nieistniejącymi, czy enigmatycznymi światami Uniwersum Całej Bytowości. (Piotr Wróbel)

23:21, wroblizm1
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 27 września 2005
A najlepszy prezent zrobiłem sobie sam

Dzień Dobry, że tak skłamię.

Wiele jest rzeczy, na które czekamy. Czekanie jest czasami tak długie i silne aż w środku wszystko skręca i przewartościowuje. Czekanie na tym świecie jest, jak cała reszta czasowe. Bywa, że trwa tak długo, iż potrafi stać się autonomicznym spojrzeniem na pewne kwestie i tak na prawdę nie chcemy już żeby minęło, staje się stanem naturalnym, a "doczekanie się" burzy ów stan.
Wczoraj doczekałem dwóch rzeczy, wydawać by cię mogło niemożliwych, przez co zburzyłem pewne status quo:
Dożyłem Dwudziestej Siódmej Jesieni.
No i już bardziej prawdopodobniej, choć dla niektórych (ze mną włącznie) dawno zarzuconej:
Kupiłem nagrywarkę! Tak.Dzięki Babci, której jestem winny publiczne podziękowania. I to, niebylejaką, bo najnowszy model Sony DVD RW.

Dziękuję Babciu!
 Jeszcze długo się będę oswajał z tą myślą. Pół dnia, co prawda, zajęło mi jej zamontowanie, ale teraz jest i wszystko działa bez najmniejszego zgrzytu. Powiem wam tylko, że do składania komputerów to ja się nie nadaję. Biednej Paulinie zwiędły uszka.

11:32, wroblizm1
Link Komentarze (2) »
sobota, 24 września 2005
Dlaczego świat jest niemożliwy bez Nas??
Dzien dobry, że tak skłamię, bo właśnie jem śniadanie. Czeka mnie 12h w Centralnej Rzeźni Marzeń. Nie cieszę się już w ogóle.

06:58, wroblizm1
Link Dodaj komentarz »
środa, 21 września 2005
Nie prawda, że Świat bez Nas jest możliwy

Dzień dobry......
Określenie definicji świata oraz warunków możliwości jego bycia, a także ekwiwokacji wyrażenia "Nas" będzie celem dzisiejszego rozmyślania. Pojawiło się już kiedyś, ale dzisiaj rano osiągnęło miarkę i poczuło silną potrzebę, aby się przelać na klawiaturę. Oczywiście brakuje mi teraz czasu , ale jeszcze się dzisiaj spotkamy. c.d.n.

Wróciłem i piszę. Dochodzi południe wg czasu obiektywnego. Subiektywnie odczuwam dzień. Rzeźnia działa, a ja w niej siedzę i stukam na temat metafizyczny. Bo już ta relacja jest metafizyczna.

Dlaczego Świat bez Nas jest niemożliwy?

Traktując nas jako kosmitów (istoty znajdujące się w kosmosie) zdających sobie sprawę (świadomych) swojego położenia, nie sposób zaprzeczyć temu stwierdzeniu. Oczywistym staje się fakt, że w przypadku braku istot świadomych (bo o samoczynnie występującej świadomości nie słyszałem choć jej istnienie byłoby interesującym problemem) brakowałoby również problemu istnienia. Sądy je stwierdzające bądź sądy stwierdzające jego brak możliwe są pod warunkiem istnienia ich generatora, czyli świadomości.

06:51, wroblizm1
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 19 września 2005
Tymczasem

07:12, wroblizm1
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 11 września 2005
Wszystko przez te zdjęcia

Dzień dobry, że tak skłamię. To nadal ja. Ten sam realista posądzany o pesymizm.

W wersji (nazwijmy ją dla porządku) "zerowej" bloxa zaczęło się robić ciasno i niesmacznie. Zamiast coś stamtąd wyrzucać postanowiłem rozszerzyć swoją działalność..; ).

Myślę, że będzie to coś bardziej ukierunkowanego, może bardziej poważnego i mniej populistycznego, bo jutro z samego ranka idę kupić Wykłady z fenomenologii wewnętrznej świadomości czasu. A to oznacza, że (przepraszam za kolokwializm) "wreszcie się wezmę do roboty". Rychło w czas ktoś by powiedział, ale zawsze lepiej późno (to pierwsze określenie czasowe i jak najbardziej względne) niż wcale... czy takie tam inne. Po prostu zamierzam wreszcie usiąść i nastukać coś konstruktywnego. Oby starczyło mi zapału. Tymczasem

11:21, wroblizm1
Link Dodaj komentarz »